Jedzenie pod presją

Alergia

Zdarzają się sytuacje, gdy pediatra stwierdza u dziecka prawdopodobieństwo alergii pokarmowej i każde wykluczyć pewne pokarmy. Rodzice wprowadzają więc restrykcyjne diety, z nimi mnóstwo zakazów i nakazów. W rezultacie posiłki zaczynają się dziecku kojarzyć z czymś nieprzyjemnym i zaczyna ich unikać. Absolutnie nie chodzi o to, aby lekceważyć alergię! Należy jednak dokładnie sprawdzić, czy dziecko rzeczywiście ją ma. A jeśli potwierdzą to badania, a nie przypuszczenie czy prawdopodobieństwo - to starajmy się jako rodzice nie robić wokół tej choroby wielkiego szumu. Nieustanne koncentrowanie się na tym, co należy, a czego nie wolno jeść sprawia, że dziecko odbiera przekaz jednoznacznie: "jedzenie to problem".

Najedzony równa się szczęśliwy

Jedzenie bywa problemem także w domach, gdzie nie ma alergii, ale rodzice martwią się, że ich dzieci za mało jedzą. Bieda i wojny wpłynęły na kolejne pokolenia i ich stosunek do żywienia. Karmienie, gotowanie jest również bardzo często utożsamiane z okazywaniem miłości i powoduje nie lada frustracje u niektórych rodziców. Spora część społeczeństwa wyniosła z domu przekonanie, że kochająca matka czy ojciec robi wszystko, by dziecko było najedzone. Łatwo więc wyobrazić sobie, co czują ci rodzice, gdy dziecko nie chce jeść. Zwłaszcza jeśli dużo czasu poświęcili, aby przygotować dla niego urozmaicony i wartościowy posiłek. Wtedy czasami próbują nawet zmusić dziecko do jedzenia. W atmosferze przymusu ono nie ma okazji przekonać się, że obiad może być przyjemnością. Że kolacja oprócz zaspokojenia głodu jest również miłym rodzinnym rytuałem. Często zapominają, że chwile przed obiadem podali dziecku zdrową szklankę soku przecierowego owocowo-warzywnego. Ten „niewinny”, zdrowy napój zaspokoił głód i w zupełności wystarczył za posiłek.

Zaufaj dziecku

Pamiętajmy, że dziecko ma mniejsze zapotrzebowanie na jedzenie niż dorosły. Jeśli dziecko je mniej niż rówieśnicy, ale dobrze się rozwija, nie ma anemii, a jego waga mieści się w granicach normy, to nie ma powodów do niepokoju. Pod tym względem warto dziecku zaufać. Badania pokazują, że jego organizm sam wie, ile mu potrzeba.

Pamiętajmy, że dziecko musi też mieć okazję poznać uczucia głodu i sytości. Można je zachęcać do jedzenia, ale nie zmuszać. Dobrze byłoby powiedzieć: "Teraz jest pora obiadu. Jeśli nie chcesz jeść, to możesz wstać od stołu, ale do pory podwieczorku nic już nie dostaniesz". I trzeba słowa dotrzymać. Bo jeśli słowa nie dotrzymamy, to takie sytuacje będą się powtarzać. Już dwulatka warto uczyć, że są stałe pory posiłków, co przyniesie efekt w czasie przedszkolnym i szkolnym.

Trwa ładowanie komentarzy

Newsletter

Bądź na bieżąco z nowościami
Kuchni Lidla!

Obserwuj nas

  • YouTube
  • Facebook
  • Pinterest
  • Instagram